Dzisiaj piszę tylko dlatego, żeby przypomnieć trochę o sobie, bo właściwie nic szczególnego się dziś nie wydarzyło. Jutro nareszcie mam cały dzień siedzenia w domu i mam już zamiary rysownicze.
Wszystko zaczęło się od zalogowania się na facebooka po długiej nieobecności... Ktoś (nie mam pojęcia kto i w to lepiej nie wnikam, może sam się przyzna) kazał mi oznaczyć na wykonanym przeze mnie dość dawno portrecie Marii Sharapovej Marię Sharapovą. Problem w tym, że kiedy spojrzałam na ten obrazek, ogarnęło mnie głębokie zdegustowanie. Podobieństwo - nawet spoko, ale technika... Koniec końców zrobiłam to, o co mnie poproszono, ale muszę to samej sobie jakoś zrekompensować.
Dlatego też całe jutro mam zamiar poświęcić światowemu numerowi 2. malując i rysując, a potem dumnie lub nie wstawiając to wszystko na bloga i FB. Od razu ostrzegam, że akwarela może wywołać jeszcze większe zdegustowanie niż niedoświadczenie z ołówkiem.
Żeby nie pobudzać zbytnio wyobraźni, wstawiam portret, który jest głównym tematem tego posta:
Nie no, ja na to patrzeć nie mogę! A jeszcze zimą byłam tym zachwycona... XD
Portret jest śliczny, jedyne co mogłabym trochę poprawić to oczy, ale sama nie umiem lepiej, więc się nie wypowiadam :X
OdpowiedzUsuńOgólnie jest cudownie! :D
Właśnie przez te oczy (zresztą nie tylko) nie mogę na ten portret patrzeć. XD Ale cieszę się, że Ci się podoba.
Usuń